Wszystko jest w rodzinie
Tagi:
kopalnia Zimnik
Kruszywa
Kopalnia
Piotr Duda
Agroterm Sp. z o.o.
Podkarpacie
porfir
„Fakt, że wszystko jest w rodzinie pozwala nam na szybkość w działaniu, w podejmowaniu decyzji. Nie czekamy na zgromadzenia zarządu. Gdy jest taka potrzeba – działamy błyskawicznie”. O budowaniu jednej z największych w Polsce firm produkujących kruszywa mówi Piotr Duda, dyrektor handlowy, współwłaściciel Grupy Handlowej Agroterm Sp. z o.o.
• Jesteście firmą rodzinną, która jeszcze parę lat temu wiedziała sporo o np. styropianie, a nie o kruszywach. Skąd pomysł, żeby wejść tę branżę?
Działalność gospodarczą rozpoczął mój ojciec, Jan Duda, w 1978 r. Gdy dorosłem, wraz z bratem zaczęliśmy mu pomagać i wdrażać własne pomysły. Firma na początku istotnie zajmowała się produkcją styropianu i transportem ciężkim, a ponadto przeróbką złomu.
Śledziliśmy równocześnie to, co działo się za granicą. Porównywaliśmy tamtejszy rozwój gospodarki z naszym, krajowym. Nietrudno było zauważyć, że w Polsce brakuje m.in. dróg, do których budowy niezbędne jest kruszywo. W 2006-2007 rozpoczęliśmy skupowanie gruntów w Łagowie. Nabyliśmy areał, który pozwolił nam starać się o koncesję.
.jpg) |
Z lotu ptaka
Wkrótce na kopalni Zimnik powstanie nowy zakład przeróbczy bloków. Firma chce zautomatyzować produkcję płyty i kostki granitowej, krawężników drogowych i mostowych. Wiąże się to z całkowitą zmianą systemu eksploatacji, czyli z wprowadzeniem maszyn na dół wyrobiska, jak i zmianą koncepcji transportu (z transportu linowego, realizowanego obecnie przez dźwignice, na szybszy, tańszy i bardziej wydajny transport kołowy). |
• Kiedy wchodziliście na rynek, branża surowców skalnych przeżywała kłopoty. Sprzedaż spadała…
Trudne czasy, kryzys, to najlepszy moment do wchodzenia w nowy biznes. Fakt, było to bardzo odważne posunięcie, prowadzone jednak w oparciu o własne środki, bez użycia kapitału zewnętrznego.
Okazało się, że nasza decyzja to strzał w 10! W momencie, gdy rozpoczęliśmy eksploatację na przełomie 2008/09, znacząco zwiększył się popyt na kruszywa. Zaczęto mówić o Euro 2012, o dużych projektach drogowych...
• Prognozy na najbliższy czas pokazują, że boom na kruszywa znów się skończy.
Na pewno popyt przyhamuje, jednak po Euro 2012 wciąż będziemy musieli budować drogi, przede wszystkim lokalne. Drogi i kolej. I właśnie miedzy innymi po to zakupiliśmy kopalnię w Zimniku, której głównym produktem będzie kruszywo kolejowe. Zdobyliśmy już stosowne certyfikaty, wdrożyliśmy ZKP w oparciu o system 4+, 2+.
• Od Łagowa się zaczęło. Niedawno ostatecznie kupiliście Zimnik. Dziś posiadacie już kilka zakładów eksploatujących różne rodzaje kruszywa. Czy chcecie w ten sposób zdywersyfikować wasz wolumen produktów?
Dokładnie, aktualnie mamy w swojej ofercie kruszywa do praktycznie wszystkich zastosowań. Chcemy, by naszego klienta – duże grupy drogowe – zaopatrywać kompleksowo. Brakuje nam jedynie kruszyw twardych, do warstw ścieralnych, ale to już niedługo…
Zatem mamy Łagów, który jest motorem napędowym grupy, mamy Zimnik, gdzie zamierzamy sporo inwestować. Jest kopalnia Okrzeszyn, w której po modernizacji wydobywa się porfir. Dużą uwagę poświęcamy też eksploatacji kruszyw naturalnych żwirowych w oparciu o kopalnię Sośnica-Brzeg, Ulucz i Jabłonica Ruska. Wszystkie zlokalizowane są Podkarpaciu.
• Jesteście głównie na południu kraju…
Jesteśmy tam, gdzie tego wymaga rynek. Jeśli będzie konieczność dostarczania kruszyw z centrum kraju i jeżeli będziemy mieli na tyle sił i zdrowia (śmiech)… to nie wykluczamy niczego.
W branży jesteśmy bardzo młodzi, mamy inne niż wszyscy spojrzenie na pewnie sprawy, często podejmujemy odważne decyzje… Może właśnie w tym jest nasza siła…
 |
Wkrótce nowy zakład przeróbczy
Na terenie kopalni pracują koparki, ładowarki i samochody technologiczne Volvo oraz Biełaz. – Maszyny te powinny pomóc odsłonić front prac pod kątem budowy nowoczesnego i dużego stacjonarnego zakładu przeróbczego, którego stawianie rozpoczniemy na przełomie roku 2011/2012. Prowadzimy już prace projektowe – mówi Piotr Duda, dyrektor handlowy i współwłaściciel firmy. Zimnik ma dwie własne bocznice kolejowe. Właściciele planują, by wyjeżdżało stąd milion ton kruszyw (dziś produkcja oscyluje na poziomie 200-400 tys. ton rocznie). |
• O jakich decyzjach pan mówi?
Łamiemy pewne bariery, podejmujemy kroki, o których np. dostawcy maszyn twierdzili, że są niemożliwe do zrealizowania.
• Jakie konkretnie?
Na przykład osiągamy wydajności, jakich maszyny nie uzyskiwały nigdy wcześniej. Nie kupujemy bowiem sprzętu na 20 lat. Wydajemy na niego kilka milionów euro, by spłacił się w jak najkrótszym czasie. Chcemy wykorzystać go w 100%. Wydajność, jaką deklaruje producent, ma po prostu być osiągnięta. I udaje się. Kopalnia Łagów jest tu najlepszym przykładem – 2 mln ton eksploatacja i sprzedaż.
• Klucz do sukcesu to zatem wg was: najlepszy, wydajny sprzęt, dobra lokalizacja zakładu w pobliżu inwestycji infrastrukturalnych…
…i przypilnowanie produkcji oraz dozorowanie tego, co się dzieje na zakładach. Jak się mówi: „oko pańskie konia tuczy”. Tam, gdzie jest właściciel, tam jest sukces.
• Właścicieli jest w waszej firmie trochę za mało, jak na rosnącą liczbę zakładów…
Mam na myśli i właścicieli, i pozostałe osoby z kierownictwa. A w kierownictwie pracuje sama rodzina lub zaufani ludzie. To siostra, brat, bratowa, szwagier, który jest prezesem w naszej firmie. To jest ojciec, zajmujący się nadzorem nad kwestiami technicznymi, mama, która prowadzi sprawy finansowe w firmie... Fakt, że „wszystko jest w rodzinie”, pozwala nam na to, że jesteśmy szybcy w działaniu, w podejmowaniu decyzji. Nie czekamy na zgromadzenia zarządu.
Jesteśmy elastyczni w podejściu do zmian na ryku, do zmian koniunktury. Duże koncerny – by np. przygotować się do produkcji pod kątem kolei – potrzebują roku, dwóch lat. Nam tymczasem wystarczy tydzień, góra miesiąc. Gdy jest taka potrzeba – działamy błyskawicznie.
Rozmawiał Przemysław Płonka
Wywiad został opublikowany w magazynie "SiMB" nr 5/2011
|