|
|
Z ochroniarzami się dogadujemy
Tagi:
Refuler
Jan Bystroń
Krakowskie Zakłady Eksploatacji Kruszywa S.A.
Forum Producentów Kruszyw
Kruszywo
O nie najgorszym roku 2009, niepewnych perspektywach na przyszłość, problemach z Naturą 2000 i o tym, dlaczego dla ślepowrona specjalnie wybudowano refuler, mówi Jan Bystroń, prezes Krakowskich Zakładów Eksploatacji Kruszywa S.A.
Natura wam przeszkadza?
To znaczy?
Na ostatnim Forum Producentów Kruszyw, wśród problemów dotykających branży niejednokrotnie wymieniano kłopoty związane z obszarami należącymi do programu Natura 2000.
Nam również te trudności są nieobce, ale umiemy rozwiązywać te problemy i porozumiewać się z „ochroniarzami”, czyli ludźmi ze stowarzyszeń ekologicznych. Dobrym przykładem tej współpracy jest należąca do naszej firmy kopalnia Smolice koło Zatora. Gdy jakiś czas temu przerwaliśmy eksploatację tamtejszego 27-hektarowego zbiornika, na brzegach wyrosły krzaki, a na miejscowej wyspie zadomowił się ślepowron – czapla będąca w Polsce pod ścisłą ochroną. Dla ornitologów powtórne wejście z eksploatacją – co planowaliśmy – było nie do pomyślenia. Nie dążyliśmy do konfrontacji, lecz podczas rozmów zaczęliśmy ich przekonywać, że można spróbować wydobywać kruszywo bez szkody dla ptaków. W tym celu zbudowaliśmy specjalny, cichy zestaw urabiający, który rozpoczął tam pracę w roku 2008.
Czyli skonstruowaliście refuler specjalnie pod ślepowrona?
Można tak ogólnie powiedzieć. Od roku prowadzimy w Smolicach normalną eksploatację, a „ochroniarze” prowadzą monitoring. Znaleziono kompromis pomiędzy gospodarką i ochroną przyrody.
I jakie są wyniki?
Bardzo dobre. Ornitolodzy są bardzo zadowoleni. My również, bo okazało się, że ślepowronom maszyna wcale tak bardzo nie przeszkadza. Drugie pokolenie młodych ptaków zostało już wychowane, gniazd przybywa… A poza ślepowronami są tam inne ptaki, ryby, piżmaki, bobry. Niektóre ptaki wychowują młode nawet na czynnych urządzeniach. Kopalnia zatem w pełni wtopiła się w otoczenie. Tak á propos: usłyszałem kiedyś opinię pracowników PAN, że niejednokrotnie to kopalnie stwarzają obszary klasyfikowane później do Natury. Tworzymy bowiem duże zbiorniki, na zbiornikach są wyspy, a na nich pojawiają się ptaki…
Jak widać, producenci kruszyw mogą współpracować z ekologami. Faktem jest, że w Polsce przyjęto takie a nie inne obszary do programu Natura 2000. Co więc zrobić? Walczyć ze wszystkimi? To bez sensu. Trzeba próbować się dogadać i zastosować kompromis. Nam się udało. Owszem – są trudności formalne, wszystko dodatkowo kosztuje, ale efekt jest taki, że uzyskaliśmy koncesję na 27 hektarów, czyli będziemy urabiać złoże przez jakieś 7 lat z korzyścią dla Gminy Zator i KZEK S.A.
Poza Naturą, jakie inne problemy napotkacie?
Bardzo trudny jest wykup ziemi pod nowe złoża. Na terenie naszego działania jest duże rozdrobnienie małych działek i żeby uzyskać 10-hektarowy teren formalności trzeba załatwiać kilka lat. Zawsze znajdzie się ktoś taki, kto zażąda bardzo wysokiej ceny lub odmawia sprzedaży swojej nieruchomości.
Ponadto brakuje dużych złóż, co zmusza nas, by nowe kopalnie lokować coraz dalej od Krakowa. Do tego dochodzi konkurencja, również ze strony nielegalnych eksploatatorów, którzy wydobywają kruszywo pod pretekstem np. budowy stawu. Ciekawe tylko, czemu ten staw ma 7 metrów głębokości…
Rok 2009. Będzie dla pana wart zapamiętania, czy lepiej jak najszybciej o nim zapomnieć?
W odniesieniu do naszej firmy, to jak na czas kryzysu rok 2009 nie był najgorszy. Wprawdzie spadek przychodów jest spory – około 30% – ale efektywność nadal jest zachowana. Nadrabiamy bowiem techniką i organizacją. Nasze maszyny pozwalają na to, że koszt jednostkowy wydobycia jest mniejszy, nakład robocizny niższy, a dokładność wybierania złoża lepsza, co ma wpływ na wyniki.
Gdzie dostarczaliście wasze kruszywo?
Dostarczaliśmy wszystkim, którzy chcą kupić. Kruszywo kupują betoniarze, drogowcy. Dużo kupowali odbiorcy indywidualni. Tu trzeba podkreślić, że od około trzech lat zmienia się struktura naszych klientów – coraz więcej kruszywa nabywają właśnie indywidualni konsumenci. Kiedyś to było kilkanaście procent, a teraz dochodzi do 40, a nawet 50 procent.
To chyba dla was mniej korzystne – sprzedawać mniejsze partie kruszywa wielu odbiorcom niż wiele, ale jednemu?
Nie, wręcz przeciwnie. To bardziej korzystne, bo ci mniejsi płacą „od ręki”. A sprzedać to jeszcze nie jest sukces. Otrzymać pieniądze – to jest sukces! Duży odbiorca nie zapłaci gotówką tylko przelewem, a kiedy to zrobi – tego nie wiadomo. Każdy chce płacić jak najpóźniej i po najniższych cenach.
Jaki będzie rok 2010?
Trudno powiedzieć. W naszym rejonie raczej lepszy nie będzie. Czy ludzie zechcą kupować więcej mieszań? Chyba nie. Pewną szansą jest to, że nasze kopalnie są blisko Śląska i Krakowa. Regiony te szybko się rozwijają pod względem ekonomicznym i infrastruktury. Również autostrada w kierunku Tarnowa ożywi okoliczne miasta. Tam lokowane będą nowe inwestycje. Przykładem jest choćby gmina Szczurowa. Kiedyś trochę zapomniana, dziś intensywnie się rozwija. Zyska dużo miasto Bochnia, Brzesko i przyległe do autostrady A4 gminy.
Rozmawiał: Przemysław Płonka, Andrzej Igras
|
|
|
|
|